Jarmark Bożonarodzeniowy w Garmisch-Partenkirchen
Europejskie wyprawy

Bawaria i Tyrol, czyli Maratonu Jarmarkowego część II

Nasza trasa Maratonu Jarmarkowego kolejno przebiegała następująco:

Norymberga => Monachium => Erding =>  Bad Tölz => Garmisch-Partenkirchen => Innsbruck

Jak więc widzicie, plan był napięty, czyli taki jak lubię najbardziej😉

Postanowiłam skupić się na moich ogólnych wrażeniach i odczuciach. Od dawna słyszałam, iż święta w Niemczech uchodzą za najbardziej klimatyczne i spektakularne w całej Europie. Chciałam poczuć tą prawdziwą magię świąt na własnej skórze.

NORYMBERGA

Nie ukrywam, że głównym powodem wizyty w Norymbergi były sławne na całym świecie pierniczki. Odkąd Hubert przywiózł mi stamtąd te „delicje” wiedziałam, że muszę odwiedzić miejsce, z którego się wywodzą. Ich wyjątkowość polega na ilości orzechów oraz miodu użytych do wyrobu oraz spodu, który zrobiony jest z opłatka. Uwierzcie, że kto raz ich spróbuje nie znajdzie drugich im równych. Warto poszukać i zapłacić trochę więcej za oryginalne „Elisenlebkuchen“. Możemy je spotkać w 3 wariantach: w polewie czekoladowej (białej, mlecznej, gorzkiej), w cukrowej glazurze lub naturalne (bez żadnego dodatku). 

Drugim powodem rzecz jasna był Jarmark Bożonarodzeniowy, który odbywa się na głównym placu miejskim Hauptmarkt. Jego ozdobami są piękna Fontanna (Schöner Brunnen) oraz gotycki kościół Frauenkirche. Już dawno nie widziałam takiego skupiska ludzi na tak małym obszarze. Myślę, że żadne zdjęcie nie odzwierciedli tej rzeki ludzi, dlatego nakręciłam króciutki filmik, żebyście mogli zobaczyć to na własne oczy.

 

Tradycją jest, iż na Święta w Niemczech, w centralnej części Jarmarku, pojawia się Szopka Bożonarodzeniowa, a na samym Jarmarku posłuchamy muzyki na żywo oraz obejrzymy występy artystów i akrobatów. Mimo, iż nie czuję się najlepiej w natłoku ludzi Jarmark w Norymbergi najbardziej przypadł mi do gustu. Na straganach nie było tandety i kiczu, a dominowały ozdoby choinkowe, a wśród nich nie tylko szklane bombki i świece, ale także kolorowe zabawki ze słomy i drewna. Jeśli szwędając się pomiędzy budkami zmarzniemy, możemy rozgrzać się winem (Glühwein). Za ceramiczny kubeczek z datą i napisem Christkindlesmarkt musimy zapłacić kaucję, ale podobnie jak inni turyści po wypiciu wina… zabieramy kubeczek na pamiątkę😉

 

Jarmark Bożonarodzeniowy w Norymberdze

Nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo Norymberga urokliwa sama w sobie, z klimatycznymi uliczkami i kolorowymi drewnianymi fasadami domów. Szczególnie stara część miasta otoczona 4km murem pełniącym rolę fortyfikacji. Dodatkowo nad całością góruje umiejscowiony na wzgórzu zamek Kaiserburg.

Obszar handlowy Handwerkerhof

W drodze powrotnej z Jarmarku zahaczyliśmy jeszcze o jedną z najbardziej oryginalnych atrakcji, jaką jest mały obszar handlowy Handwerkerhof, gdzie w średniowieczu swoje zakłady mieli rzemieślnicy. Dziś w tych małych domkach mieszczą się sklepiki i kawiarnie, a wszystko to otoczone murami, żywe i kolorowe. Cały obszar został zrekonstruowany jako atrakcja turystyczna, niestety nie jest to oryginalna zabudowa.

Plac w Norymberdze

Oczywiście nie samymi pierniczkami człowiek żyje i nie obeszło się bez spróbowania dania sztandarowego, czyli 3 kiełbasek zamkniętych w bułce z kapustą – jak nie trudno się domyślić nie są to raczej moje smaki, ale Hubert był zachwycony😉 Popularnością cieszyły się również, smażone na bieżąco z prawdziwych ziemniaków pyszne, chrupiące placki ziemniaczane. Nie wspominając o grzanym winie oraz różnego rodzaju i smaku ponczu. 

Warto mieć na uwadze, że w niedziele w Niemczech nie uświadczymy otwartego sklepu, więc warto zaopatrzyć się w najpotrzebniejsze artykuły spożywcze w sobotę. Ku mojemu zaskoczeniu język angielski w wielu miejscach stanowi problem, tzn.nie wszędzie się dogadamy. W niektórych z atrakcji w Norymberdze można odczuć, że nastawione są głównie na turystów niemieckojęzycznych.

MONACHIUM

Odniosłam wrażenie, że jarmarki w poszczególnych miastach w niczym się nie różnią poza skalą i rozmachem. Ten w Monachium uchodzi za jeden z największych. Do miasta wjeżdżaliśmy późnym wieczorem.  Pięknie oświetlone i zadbane prezentowało się imponująco. Niestety za dnia pogoda dała się nam ostro we znaki. Nie odstępował nas deszcz oraz przeszywający z zimna wiatr, dlatego w Monachium ograniczyliśmy się do szybkiego spaceru główną ulicą handlową, na której odbywał się Jarmark.

Ulice Monachium 

Co ciekawe każda dzielnica w Monachium ma swój własny jarmark, ale najpopularniejszym i najczęściej odwiedzanym jest ten na rynku głównym Najświętszej Marii Panny – Marienplatz. 

Jako, że nawet podczas tak krótkiego spaceru przemarzliśmy do szpiku kości postanowiliśmy rozgrzać się od środka i tu muszę wspomnieć o restauracji godnej polecenia. Już dawno nie pamiętam kiedy jadłam tak pyszny posiłek. Nawet Hubert, który jest typowym mięsiożercą był zachwycony wegańskim posiłkiem. Mój wybór padł na Zimową Miskę, czyli curry z soczewicą, ryżem basmati, roszpunką, hummusem z buraczków i grillowanymi boczniakami, a Hubert (chyba z tęsknoty za mięsem) postawił na wegański sznycel😉 Gdybyście chcieli się tam wybrać, to miejsce nazywa się Max Pett.

Jarmark Bożonarodzeniowy w Garmisch-Partenkirchen

GARMISCH – PARTENKIRCHEN

Poza tymi dwoma największymi jarmarkami odwiedziliśmy sporo mniejszych, m.in. w Bad Tölz, Erding, czy Garmisch-Partenkirchen, które do tej pory kojarzyło mi się jedynie ze skokami narciarskimi. Sam Hubert porównał je do naszego Zakopanego. Moim zdaniem jest ono dużo bardziej urokliwe i zadbane.  Przebiega przez nie przepiękna ulica Ludwigstrasse, która słynie z urokliwych domów dekorowanych techniką Luftmalerei. Nigdzie do tej pory nie widziałam budynków, których fasady były przyozdobione bawarskimi malowidłami, zaś nad całym miasteczkiem górowały majestatyczne Alpy.

Budynki w Jarmark Bożonarodzeniowy w Garmisch-Partenkirchen

Gdy zgłodniejemy możemy przysiąść w jednej z licznych bawarskich restauracji, które uraczą nas dobrym, ale tłustym i kalorycznym jedzeniem, jak na górali przystało. Niestety o Jarmarku nawet nie ma co wspominać, było to tylko kilka małych budek z kiełbaskami, grzanym winem i wyrobami rzemieślniczymi.

Innsbruck

INNSBRUCK

Kolejne, niestety już ostatnie na naszej liście miejsce, to Innsbruck. Piękne, niezbyt duże miasteczko położone nad rzeką Inn. Ku mojemu zdziwieniu przypominało ono raczej opuszczone miasto. Nastawiona byłam na dzikie tłumy, a tu malutkie  rozczarowanie ponieważ Jarmark nie dość, że był malutki, to w znacznej części budki pozamykane. Ale cały urok miasta tkwi w urokliwej starówce, mnogości uliczek i zaułków z pięknymi kamienicami, a wokół ośnieżone szczyty Alp.

Na koniec coś o zmianach jakie można zaobserwować z roku na rok. Nie sposób nie zauważyć zaostrzonych środków bezpieczeństwa ze względu na zagrożenie terrorystyczne. Wszystkie jarmarki zabezpieczone są betonowymi blokami, mającymi uniemożliwić zamachy z użyciem pojazdów, a nad całością czuwa policja. Oczywiście środki te są niezbędne dla utrzymania bezpieczeństwa, ale sama ich obecność wprowadza pewien niepokój i strach, czyli coś czego w ogóle nie ma miejsca na naszych ojczystych jarmarkach. 

Jarmark Bożonarodzeniowy - zapora policji

Ogólnie wyjazd zaliczam do udanych. Niemcy, do których do tej pory podchodziłam dość sceptycznie dały się polubić😉 myślę, że dobrym pomysłem byłaby powtórka wyprawy w bardziej sprzyjających warunkach atmosferycznych☺️

4 komentarze

  • Irena-Hooltayewpodrozy

    Przyszłam się tu ochłodzic-)
    Od kilku lat pracuję w Niemczech, zostałam tu oddelegowana i temat jarmarków przedświątecznych jest mi bardzo znany.
    Panuje wtedy wyjątkowa atmosfera , można spróbowac mnóstwo lokalnych przymaków, grzanego wina i zakupic sporo pamiątek. Dekoracje są fantastyczne,ludzie mili, niemieckie miasteczka schludne i czyste.Kilka lat bywałam na takim jarmarku w Zurichu, było rewelacyjnie. Również trafił mi się jarmark w Wiedniu.
    W miasteczku gdzie jestem, sprzedawcy przebierają się w ludowe stroje ,wszyscy bawią się przy muzyce.Niestety kramy rozbiera się czasami już kilka dni przed Wigilią, której się w Niemczch nie obchodzi.W święta nie zostaje praktycznie nic ze świątecznej atmosfery, a jak jeszcze nie ma śniegu, to nie jest fajnie.
    W Garmisch-Partenkirchen nocowaliśmy , zwiedzając Bawarię i BW. Schludne miasteczko z pięknym widokiem na Alpy.
    Osobiście bardzo lubię Niemcy i dobrze się tu czuję.
    Pozdrawiam-)

    • Travel Bug

      Ja za to chyba w tej kwestii jestem totalnym przeciwieństwem. Nigdy nie ciągnęło mnie do Niemiec, ale odkąd poznałam mojego chłopaka (który jest zakochany w tym państwie) stara się mnie przekonać do tego kraju – stąd maraton po jarmarkach bożonarodzeniowych:) i muszę przyznać, że należą one do jednych z najpiękniejszych w Europie.

  • Hubert Kromer

    Mój dawny dom 🙂 Dwa lata Bawarskiego życia na zawsze zostawi ciepłe wspomnienia. To świetne miejsce do życia, szczególnie dla pary. W pojedynkę jest ciężej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *