White Beach
Filipiny

Filipiny w pigułce

Planując podróż na Filipiny stanęłam wobec dylematu: Na którą spośród 7000 wyspa warto pojechać? Biorąc pod uwagę preferowany sposób spędzania czasu, moje zamiłowanie do natury i rajskich plaż, mój wybór padł na Bohol/Panglao oraz Boracay. Grafik był dość napięty, ponieważ miałam do dyspozycji jedynie dwa tygodnie. Czy to wystarczyło? Zdecydowanie NIE.

O Bohol mówi się, że stanowi kwintesencję Filipin. Znajdziecie tu moc atrakcji, rajskie plaże, niesamowity podwodny świat oraz typowe filipińskie jedzenie. Czy można chcieć czegoś więcej?

Na samej wyspie nie ma dużego lotniska, dlatego aby się tam dostać musiałam podróżować przez wyspę Cebu, na którą przyleciałam z Hongkongu (bezpośredni lot Cebu Pacific), a następnie złapałam prom na Bohol (rejs trwał około 2h).

Alona Beach
Alona Beach

Jeżeli podobnie jak ja kochacie plażę, koniecznie powinniście zatrzymać się na małej wyspie Panglao. Znajdziecie tam najpiękniejsze plaże, jeśli nie na świecie, to na pewno na Filipinach. Wysepka połączona jest z główną częścią wyspy za pomocą dwóch mostów, więc nie ma problemu z przemieszczaniem się chociażby skuterem czy komunikacją miejską. Moje pierwsze kroki stawiam w kierunku Alona Beach, najpopularniejszej plaży na wyspie. Muszę przyznać, że byłam trochę rozczarowana i przerażona. Co będę robić przez tydzień na tym odludziu, który na dodatek nie przypominał rajskich widoków z pocztówek. Na szczęście już kolejnego dnia moje wątpliwości zostały rozwiane, kiedy moim oczom ukazała się White Beach – najpiękniejsza plaża na jakiej byłam.

Mój hotel BE Grand Resort był oddalony od słynnej plaży Alona Beach o 750m. Nie wiem jakim cudem, ale był on praktycznie pusty. Zastanawiałam się, czy oprócz mnie przebywali w nim jeszcze jacykolwiek turyści. Jak widać na zdjęciu poniżej prezentował się on imponująco. Jedyny minus to brak dostępu do piaszczystej plaży.

BE Grand Resort
Filipiny BE Grand Resort

Transport na wyspie Bohol

Drogi na Bohol są bezpieczne, chociaż na pierwszy rzut oka nie wygląda, aby obowiązywały tam jakiekolwiek przepisy drogowe. Ruch jest raczej niewielki, więc dobrym pomysłem jest wypożyczenie skutera. Osobiście dla wygody zdecydowałam się na wynajęcie trójkołowca z prywatnym kierowcą, który w bardzo rozsądnej cenie zawiezie Was gdzie chcecie.

Główne atrakcje, których nie możecie przegapić na wyspie Bohol:

Czekoladowe Wzgórza

Pierwsze skojarzenie? To miejsce musi mieć coś wspólnego z wytwarzaniem czekolady. Nic bardziej mylnego. To ponad 1700 regularnych kopców o idealnych kształtach, nie porośniętych niczym innym jak tylko trawą. Ich nazwa wzięła się z faktu, iż w porze suchej stają się brązowe, przez co przypominają czekoladę. Stanowią one chlubę Filipińczyków. Widok z wierzchołka takiego wzgórza zapiera dech w piersiach. Osobiście polecam przejażdżkę kładami u podnóża wzgórz.

Czekoladowe Wzgórza
Filipiny Czekoladowe Wzgórza

Sanktuarium Tarsierów

Odkąd zobaczyłam te malutkie zwierzątka w Internecie wiedziałam, że Sanktuarium stanowi punkt obowiązkowy podczas mojej wizyty na wyspie. Kocham naturę, więc gdziekolwiek jestem szukam możliwości obcowania ze zwierzętami. Tarsiery są malutkimi istotkami (od 6 do 15 cm) przypominającymi skrzyżowanie małej małpki i nietoperza. Nie dość, że są maleńkie, to jeszcze cały dzień przesypiają, przez co bardzo trudno je zauważyć. Co ciekawe, ale smutne zarazem, są one bardzo płochliwe, przez co w obliczu zagrożenia mogą przejawiać zachowania samobójcze. Z tego też powodu nie powinno się ich dotykać, ani straszyć. Są również posiadaczami największych oczu wśród wszystkich ssaków. Jedyne miejsce na wyspie, które zapewnia im odpowiednie warunki do życia jest Philippine Tarsier Sanctuary niedaleko miejscowości Corella.

Sanktuarium Tarsierów
Sanktuarium Tarsierów
Źródło: https://alterra.cc/en/Chocolate_Hills_/

Zipline nad rzeką Loboc

Jeśli szukacie zastrzyku adrenaliny to największą tego typu atrakcję, a zarazem najbardziej malownicze widoki znajdziecie TU.

Zip Line
Filipiny Zip Line

Wiszący most nad rzeką Loboc

Jedną z głównych atrakcji wyspy jest rzeka Loboc o szmaragdowym kolorze wody i bujnie porośniętym brzegu. Punktem obowiązkowym jest bambusowy most przeznaczony dla osób o mocnych nerwach. W dniu mojej wizyty było bardzo deszczowo przez co spacer po nim przypłaciłam niemal życiem;)

Bambusowy most na rzece Loboc
Bambusowy most na rzece Loboc

Mahoniowy Las

Pomiędzy miasteczkami Loboc i Bilar znajdziecie ten 2-kilometrowy zasadzony przez ludzi mahoniowy las. Jest imponujący, niczym z filmu fantasy, dlatego zatrzymałam się tam na kilka pamiątkowych zdjęć.

Mahoniowy Las
Filipiny Mahoniowy Las

Panglao – plaża

Jeśli miałabym opisać to miejsce w 3 słowach: RAJ NA ZIEMI. Nigdy nie zapomnę tej krystalicznej wody oraz białego i miękkiego jak puch piasku pod stopami na White Beach. Chociaż nie przepadam za wylegiwaniem się na plaży to wyspa ta stanowiła wyjątek. Mój dzień mógłby wyglądać następująco: śniadanie, plaża, basen, koktajl, plaża, leżak, książka, obiad, basen, plaża, książka, kolacja, spacer, książka. 

White Beach
Filipiny White Beach

Rejs na rajskie wyspy Balicasag i Virgin Island

W hotelu możecie znaleźć bogatą ofertę wycieczek fakultatywnych. Chociaż nie przepadam za tego typu atrakcjami zdecydowaliśmy się na tzw. island hopping, czyli rejs po okolicznych wysepkach. Zatrzymujemy się na Virgin Island oraz  Balicasag Island. Tego typu wycieczki nie wiążą się z niczym innym niż plażowaniem, nurkowaniem oraz podziwianiem rajskich widoków. Tu zrobiłam też jedno z moich ulubionych zdjęć. 

Filipiny Virgin Island
Virgin Island

Bezpieczeństwo

Nie ukrywam, że nie czułam się do końca bezpiecznie. Może to ze względu na warunki w jakich żyją tam ludzie i absolutne ciemności po zmroku poza miasteczkami. Natomiast sami Filipińczycy są bardzo przyjaźni i pomocni. Polecam Bohol każdemu kto chce uciec z obleganych przez turystów miejsc na Filipinach.

Jedzenie

Filipiny na pewno nie stanowią kulinarnego raju. Nie odnajdziemy tam bogactwa świeżych warzyw i owoców, przypraw, za to o dostatek ryżu nie musimy się martwić. Dania nie są złe, ale na pewno wypadają blado przy innych krajach azjatyckich. Pierwszego dnia po przyjeździe na widok podanego mi deseru zwątpiłam. Wyobraźcie sobie połączenie lodów, mleka skondensowanego i dodatków w postaci kukurydzy konserwowej, fasoli, kolorowej galaretki. NIE – kuchnia filipińska to zdecydowanie nie moja bajka.

Podsumowanie

Jeśli do tej pory zastanawialiście się czy uwzględnić wyspę Bohol podczas wizyty na Filipinach to mam nadzieję, że rozwiałam Wasze wątpliwości. Moim zdaniem wyspa ta stanowi swoistego rodzaju filipińską pigułkę. Zaznacie tu wszystkiego zaczynając od: kultury, poprzez historię, znakomite plaże, malownicze wysepki, dzikie zwierzęta, gościnności, typowego filipińskiego jedzenia. 

20 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *