Rajska plaża na Karaibach.
Karaiby

Rejs po Karaibach – czy warto?

Pomysł wyruszenia w rejs po Karaibach ogromnym statkiem pojawił się u mnie już w dzieciństwie. Tak naprawdę całe swoje życie marzyłam o takiej podróży. Oglądając filmy wydawało mi się to czymś nieosiągalnym, ale w miarę jak świat zaczął się kurczyć i dalekie destynacje stawały się coraz bardziej dostępne przyszedł czas na realizację mojego marzenia. Swoją przygodę rozpoczęłam w porcie Lauderdale, skąd wypływał mój statek Freedom Of The Seas. Rejs trwał 10 dni podczas, których miałam okazję odwiedzić cztery wyspy:

  • Haiti,
  • Puerto Rico,
  • St.Marteen,
  • St.Kitts.

Początkowo obawiałam się jak będzie wyglądać sam proces opuszczania statku, czy nie będzie zbyt tłoczno i nie zajmie to zbyt wiele czasu, ale jak się okazało wszystkie karaibskie wysepki są na to przygotowane. Ich cała infrastruktura jest gotowa na przyjęcie tak dużej ilośc turystów. W każdym porcie mamy do wyboru dwie opcje: zwiedzanie wyspy na własną rękę lub wykupienie wycieczki, których ceny wahają się od około 20 euro nawet do 130 euro.

HAITI

Pierwszy przystanek to Haiti. Wyspa na której Royal Caribbean ma swój prywatny półwysep stanowiący mały kawałek raju. Przekształcili oni go w swoisty park rozrywki. Mamy tu do wyboru kilka opcji spędzania wolnego czasu:

  • Dragon’s Tail Coaster, czyli przejażdżka wśród drzew zapewniająca spektakularne widoki na wyspę;
  • wycieczka kajakiem po zatoce połączona z relaksem na plaży, poznaniem życia codziennego mieszkańców wyspy, metodami wytwarzania słynnego masła orzechowego oraz wypieku charakterystycznego chleba z manioku;
  • park wody Arawak;
  • relaks na plaży i sączenie słynnego mrożonego napoju Labaduzee;
  • wizyta w wiosce, gdzie można zakupić wiele lokalnych wyrobów, pamiątek, wyrobów rzemieślniczych (przydadzą się umiejętności targowania się)
Rejs po Karaibach

Niestety wyspę opuszczałam z pewnym poczuciem niedosytu. Mam wrażenie, że nie poznałam prawdziwego Haiti. Było to raczej turystyczne wyobrażenie o raju, ponieważ jak można nazwać prywatny kurort ogrodzony betonowym murem za którym toczy się prawdziwe życie mieszkańców. 

PUERTO RICO

Tutaj macie do wyboru naprawdę sporo opcji. Osobiście zdecydowałam się na przejażdżkę quadem po wiejskiej okolicy Puerto Rico. Oddalona zaledwie kilka minut od San Juan na prywatnym ranczu o powierzchni 2200 akrów. Przyroda i widoki po drodze wywarły ma mnie ogromne wrażenie.

Pozostałe opcje wycieczek to:

  • zwiedzanie historycznej części stolicy San Juan oraz Fortu San Cristobal;
  • wycieczka do Window Cave – spacer po jaskiniach, podczas którego można zaznajomić się z fauną i florą tej rajskiej wyspy;
  • wizyta w destylarni Rumu Bacardi;
  • przejażdżka konna po obszarach wiejskich San Juan;

ST.MARTEEN

Na wyspie tej nie zobaczyłam zbyt wiele ponieważ zaraz po zacumowaniu do portu udałam się na rejs na sąsiednią wyspę Anguilla, gdzie dostępna była opcja pływania z delfinami co od zawsze stanowiło moje marzenie. Mając na uwadze fakt, że delfiny pływały w oceanie na ogrodzonym terenie żyłam w przekonaniu, że krzywda się im nie dzieje. Nigdy nie zapomnę tego doświadczenia oraz jak wiele radości mi dostarczyło.

Niestety teraz z perspektywy czasu wiem, że nie zdecydowałabym się ponownie na podobne doświadczenie. Kolejne podróże uczą mnie większej świadomości co do warunków w jakich żyją zwierzęta oraz i jak są wykorzystywane w celach turystycznych.

Woda w tamtych rejonach ma bardzo przyjemną temperaturę. Taplanie się w niej to prawdziwa rozkosz dla ciała i zmysłów. Zobaczyłam tam jedną z najpiękniejszych plaż w życiu. Turkusowy kolor wody, drobny, biały piasek stanowiły odzwierciedlenie mojego wyobrażenia o raju.

ST.KIIT’S

Był to mój ostatni przystanek podczas rejsu po Karaibach. Zdecydowałam się na wycieczkę dużym odkrytym jeepem, podczas której miałam okazję zobaczyć całą okolicę oraz usłyszeć o życiu jej mieszkańców. Ta krótka wycieczka po St. Kitts zawiera trochę historii, kultury i spektakularnych krajobrazów. Po powrocie do portu miałam jeszcze czas na chłonięcie klimatu wyspy, delektowanie się pysznym jedzeniem i spacerowanie.

PODSUMOWANIE REJSU PO KARAIBACH

I teraz odpowiedź na najważniejsze pytanie: Czy zdecydowałabym się ponownie na rejs po Karaibach? Moja odpowiedź brzmi: NIE, ale absolutnie nie żałuję tego doświadczenia. Taka forma podróżowania to dobra opcja dla osób, które uwielbiają wystawne bankiety, kasyna i zabawę do białego rana oraz nie chcą się martwić o wyżywienie, atrakcje, organizację samodzielnych wycieczek i planowanie swojego wolnego czasu.

Zdecydowanie wolę podróże na własną rękę, gdzie nie jestem ograniczona przez ramy czasowe. Mogę zatrzymać się w dowolnym miejscu i na jak długo mi się podoba. Podczas rejsu nie ma możliwości poznania danego miejsca nawet w małym stopniu przez te kilka godzin. Z reguły statek płynie przez noc, w godzinach porannych cumuje do portu, a popołudniu rusza w dalszą trasę. Pozostaje nam od 6 do 8 godzin na poszczególną wyspę.

Na korzyść rejsu przemawia fakt, iż pewnie nie zobaczyłabym tylu wysp na jednym wyjeździe, ze względów logistycznych. Na statku nie nudziłam się biorąc pod uwagę liczbę atrakcji.

KOSZT REJSU

Ceny rejsów są bardzo zróżnicowane. Zależą od wielu czynników takich jak: pora roku, kierunek, ilości dni, rodzaju kajuty. Na stronie przewoźnika ceny zaczynają się od 137$ za 4 dniowy rejs po Bahama. Natomiast te 12-dniowe to koszt około 1000$. W cenie nie są uwzględnione wycieczki fakultatywne, ewentualne zabiegi SPA, wyżywienie w restauracjach tematycznych, czy internet. Tak więc suma summarum rejs niestety nie należy do tanich, a nie zapomnijmy, że trzeba się jeszcze jakoś dostać do jednego z portów na Karaibach.

Po więcej informacji zapraszam do poprzedniego wpisu, z którego możecie dowiedzieć się jak wygląda rejs po Karaibach od strony organizacyjnej.

Rejs możecie zarezerwować na oficjalnej stronie Royal Caribbean.

11 komentarzy

  • Kocikowa Dolina

    Zdjęcia które prezentujesz są piękne i kuszące.
    Ja myślę, że każdy choć raz powinien zakosztować podobnej przygody, by mieć porównanie z wypoczynkiem innego rodzaju. Wiadomo, że wszędzie są plusy i minusy, ale to rzeczywiście kwestia preferencji.
    Pozdrawiam podróżniczko 🙂

  • Aga Mylifestyle

    Ale bosko! To musiała być piękna podróż <3 Byłam kiedyś w Egipcie – z czego przez tydzień byłam w rejsie po Nilu. Ciut inne widoki 😉 Zainspirowałaś mnie tym rejsem po Karaibach – mam nadzieję, że kiedyś uda mi się tego doświadczyć.

    • Travel Bug

      Też byłam e Egipcie, ale niestety był to jeden z moich pierwszych wyjazdów typu all inclusive przez co większość czasu spędziłam w hotelu;) Przez to czuję niedosyt i wiem, że drugi raz nie popełniłabym podobnego błędu.

  • Irena-Hooltaye w podróży

    Już Ci ostatnio pisałam, że w taki rejs popłynęłabym, gdyby mi ktoś bilet dał w prezencie.
    Nawet wtedy bym się zastanawiała ,czy go nie oddac.
    Zupełnie nie moja bajka. Nie lubię ograniczeń, tłumów i udawania, że wszyscy są z jakiejś bajki.
    Lubię wolnośc, przestrzeń , przyrodę.
    Nigdy mnie takie rejsy nie kusiły.
    Ale fajnie jest poczytac o takich doświadczeniach. Znam osoby,które ciągle wykupują takie wycieczki.
    Pozdrawiam-)

  • Aleksandra | Thief of the world

    Tego krótkiego czasu w poszczególnych miejscach najbardziej szkoda. Nie wiesz może, czy pomiędzy wyspami kursują promy? Bo może takie przemieszczanie się z wyspy na wyspę byłoby lepszym rozwiązaniem. Sama marzę o takim rejsie, ale teraz już całkiem wybiłaś mi z głowy taki wielki statek.

    • Travel Bug

      Tak kursują, ale nie pomiędzy wszystkimi. Jeśli nawet nie ma promów to są loty, a ceny biletów są przystępne. Mnie interesowało samo doświadczenie i chciałam przekonać się jak wygląda taki rejs na własnej skórze;) ale gdybym miała drugi raz planować taką podróż to raczej zorganizowałabym ją sama korzystając właśnie z promów i samolotów, co pozwoliłoby mi zatrzymać się na poszczególnych wyspach na co najmniej dwa dni.

  • Marcin

    Jakoś kompletnie nie widzę siebie na takim rejsie, ale doświadczenie ciekawe. Myślę, że to świetna opcja dla osób szukających relaksu i chcących po prostu odpocząć w niecodziennym otoczeniu. Czy nie właśnie po to latamy na Karaiby?

    • Travel Bug

      W sumie nie rozpatrywałam tego z tej perspektywy, ale faktycznie Karaiby to luz i relaks. Chyba za często odzywa się we mnie mój podróżniczy bakcyl (konieczność zobaczenia i doświadczenia wszystkiego w danym miejscu). Czasami warto wyluzować i cieszyć się chwilą;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *